Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarmuż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarmuż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 marca 2016

Jarmuż smażony z chilii i sezamem

Fried Kale with Sesame Seeds and Chilli


Banalnie prosty dodatek do obiadu. Zamiast surówki, sałatki, buraczków i co Wam się tam już przejadło. Wystarczy umyć liście, osuszyć, poodrywać od łodyg i wrzucić na gorący olej. Posypać solą i płatkami chili. Podsmażyć na lekko rumiany kolor. Posypać sezamem i jeszcze chwilę smażyć. Pycha! Przyjemnego chrupania.


  • liście jarmużu (ilość dowolna, u mnie spora paczka)
  • 2 łyżki sezamu
  • różowa sól himalajska (może być dowolna sól)
  • płatki suszonego chili
  • olej kokosowy do smażenia

Jak pisałam powyżej wystarczy liście usmażyć na rumiano. Można odsączyć na ręczniku papierowym z nadmiaru oleju. 


czwartek, 11 lutego 2016

Pulpeciki z quiona

Quiona Balls

Uwielbiam wegańskie kotleciki. Lubię je zawinięte w tortilli czy jako 'klasyczną' formę obiadu. Te pulpeciki świetnie nadają się na przekąskę, także na imprezowy stół. Idealnie komponują się z sosem jogurtowym czy nawet z samym jogurtem naturalnym. 
Dla tych, którzy nie używali wcześniej nasion babki płesznik chcę tylko zaznaczyć, że otręby te mają działanie przeczyszczające. Jest to bardzo bezpieczny środek, który może być podawany nawet niemowlętom i jest wręcz zalecany kobietą w ciąży. Ja stosuję otręby babki płesznik jako 'sklejacz' moich wegańskich specyfików, głównie kotlecików. Można je zastąpić zmielonym siemieniem lnianym. Smacznego!


  • 1,5 kubka ugotowanej komosy ryżowej
  • 1 kubek jarmużu (nie za ciasno upchanego)
  • pół pora
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki nasion słonecznika
  • 2 łyżki otrąb z nasion babki płesznik
  • łyżka sosu sojowego, typu light
  • chili
  • sól
  • pieprz
  • majeranek
Jarmuż opłukać, osuszyć i poodrywać listki od gałązek. Por drobno posiekać. 
Komosę, liście jarmużu, por, czosnek, sos sojowy i słonecznik umieścić w malakserze. Utrzeć wszystko razem do otrzymania względnie (nie przesadnie) gładkiej masy. To mają być kotlety także cząstki pora czy quiona mają być wyczuwalne. Doprawić solą, pieprzem, chili i majerankiem. 
Zwilżonymi rękoma uformować kuleczki. Jeżeli masa jest za mokra dodać łyżkę otrąb więcej. 
Smażyć na rozgrzanym oleju kokosowym w każdej strony (kuleczki przybiorą kształt bardziej kanciastej bryły, chyba, że wrzucicie je na głęboki tłuszcz). Smażyć przez ok 15 minut, aż będą ładnie zrumienione. Wyjąć na papierowy ręcznik, aby kotleciki ociekły z tłuszczu.
Podawać z pieczywem, w tortilli, z ziemniakami lub z dipem z jogurtu naturalnego jako przekąska. Smacznego!


czwartek, 4 lutego 2016

Naleśniki na maślance z jarmużem

Naleśniki przygotowane z okazji Tłustego Czwartku. Nie lubię pączków, za to naleśniki uwielbiam. Nie byłabym sobą gdybym nasmażyła zwykłych placków. U mnie musi być mąka pełnoziarnista i coś zielonego. Jarmuż można w tym przepisie pominąć, ale jeżeli macie go akurat pod ręką to polecam dorzucić.

Podczas porannego pałaszowania tychże przysmaków wspominaliśmy z mężem jakie to naleśniki jadaliśmy w dzieciństwie. Pamiętam, że mój dziadek przygotowywał najlepsze. Nie do końca poznałam sekret jego przepisu, ale wydaje mi się, że przygotowywał je na kwaśnym mleku i śmietance. Wszystko domowej roboty, czyli świeże mleko od krowy ukwaszone przez dwa/trzy dni, śmietanka zebrana z góry i to dawał do ciasta. Oczywiście żadne tam light, odtłuszczone specyfiki. Jajka też swojskie, z kurnika. Smażył na tłuszczu, możliwe, że na smalcu. Naleśniki wychodziły mu lekko słodko-słone-kwaśne, cieniutkie i z chrupiącymi brzegami! Smakowały najlepiej posypane cukrem, chociaż niektórzy domownicy woleli z powidłami (te zaś smażyła babcia).  

Mieszkałam przez jakiś czas z Francuską/Paryżanką i ona zdradziła mi pewien sekret smażenia crêpe. Otóż, aby były cieniutkie używała tylko mleka (nie śmietany, maślanki, kefiru), żadnych spulchniaczy. Najciekawszy był zaś sposób w jaki je smażyła. By naleśnik nie przywarł do patelni potrzeba do tego tłuszczu. Francuzi nie chcą tego tłuszczu używać w nadmiarze, a już na pewno nie do smażenia naleśników. Aurelie pokazała mi trik, którego nauczyła się od swojej babci. Miała nalaną odrobinę oleju do miseczki, na widelcu nakłuty surowy, przekrojony na pół ziemniak. Ziemniak ten maczała w oleju i nim smarowała patelnie. Nie potrzebne jej były pędzelki i inne gadżety. Do tego obok patelni, na drugim palniku miała gar z parującą wodą, na nim talerz z usmażonymi naleśnikami przykrytymi folią aluminiową, aby nie wystygły. Podawała je obowiązkowo z Nutellą i bananem. Przy wspólnym polsko-francuskim stole powodzeniem cieszyła się też wersja cukru z cynamonem. 

Tutaj w Irlandii jada się francuskie crêpes jak i amerykańskie pancakes. Moje ulubione to te domowe, przygotowane na maślance czy kwaśnym mleku. Wydaje mi się, że ile jest na świecie rodzin tyle wersji naleśników. Różne i pyszne! A Wy jakie lubicie najbardziej?


  • 2 kubki maślanki
  • 1 kubek mąki pełnoziarnistej
  • 1 kubek mąki białej orkiszowej lub pszennej
  • 2 jajka
  • garść jarmużu, poodrywanego od gałęzi
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 2 łyżki oleju z prażonych orzechów laskowych (może być roztopione masło lub inny olej)
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
Jeden kubek maślanki i jarmuż umieścić w blenderze. Miksować, aż liście się utrą. Przelać do miski. Dodać jajka, resztę maślanki, cukier, sól i obie mąki. Wymieszać łyżką do połączenia składników. Dodać proszek do pieczenia, sodę i olej. Zamieszać dokładnie. 
Rozgrzać patelnię spryskaną lekko olejem (lub wysmarowaną, można zastosować sposób z ziemniakiem, który opisałam powyżej). Smażyć z obu stron na rumiano. 
Naleśniki smakują najlepiej z syropem klonowym, z golden syrup lub z kremem czekoladowym.

Tutaj można znaleźć przepis na domowy syrop.

wtorek, 2 lutego 2016

Naleśniki jaglane z jarmużem

Kale Pancakes

Już od jakiegoś czasu chodzą za mną naleśniki. Tutaj w Irlandii we wszystkich sklepach spożywczych mi o tym przypominają. Tak jak my zakończenie karnawału osładzamy sobie pączkami, faworkami, oponkami i innymi wypiekami tłusto-czwartkowymi, tak Irlandczycy świętują naleśnikowy wtorek (ten przed środą popielcową). Nie byłabym sobą gdybym nasmażyła zwykłych naleśników. Także moja propozycja składa się z jaglanki, jarmużu i mąki pełnoziarnistej. Obowiązkowo z tym kremem.


  • szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
  • szklanka mąki ( 1/4 pszennej, 3/4 pełnoziarnistej)
  • 2 szklanki maślanki
  • 2 jajka
  • 2 garści jarmużu poodrywanego od łodyg
  • sól
  • cukier waniliowy
  • 50 ml śmietanki sojowej (lub mleka)
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • płaska łyżeczka sody
  • 2 łyżki oleju (u mnie pistacjowy)

Mleko i kaszę utrzeć w blenderze. Dodać maślankę, jarmuż i ponownie rozblendować na gładką masę. Dodać jajka, mąkę, sól, cukier waniliowy, olej, sodę i proszek do pieczenia. Wymieszać łyżką tylko do połączenia. 
Smażyć placuszki z obu stron na rumiany kolor, na rozgrzanej patelni wysmarowanej tłuszczem. Naleśniki smakują najlepiej polane syropem klonowym lub z domowym kremem czekoladowym. Smacznego! 


piątek, 22 stycznia 2016

Wegańkie pierogi razowe ze szpinakiem i jarmużem

Vegan dumplings with spinach, kale and leek



Nawet mięsożercy, co prawda głodnemu, bardzo smakowały :) Ciasto zaparzane z dodatkiem mąki razowej i do tego farsz szpinakowy z jarmużem i porem. Lekko podsmażone na oliwie roślinnej i czego tu chcieć więcej. Nie weganom polecam zrumienić je na lekko przepalonym maśle, co nada im orzechowego, słodkiego, maślanego smaku. Posypać pistacjami i voilà, danie gotowe!
Zwykle unikam dań mącznych, chociaż je bardzo lubię. Gdy już przygotowuję takie obiady staram się dosypywać mąki razowej, aby poczuć, że jem zdrowo. Polecam takie gotowanie każdemu i zalecam przyzwyczaić do mąki pełnoziarnistej całą rodzinę, z dziećmi na czele. Ja mam teraz sześciomiesięcznego niemowlaka, któremu zaczynam rozszerzać dietę. Póki co pojadł już brązowy ryż, kaszę jaglaną i razowy makaron (oczywiście jeżeli mam wymieniać produkty z grupy węglowodanów). Co do karmienia dziecka to zapewne będę się jeszcze rozpisywać nie raz, bo to dla mnie całkiem nowe i ekscytujące doświadczenie.
Miłego dnia!


Ciasto
  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g mąki pszennej, razowej (graham)
  • 300 ml wody
  • 25 g masła kokosowego
  • płaskie, pół łyżeczki soli
Ciasto robimy jak w tym przepisie
Farsz
  • 250 g świeżego szpinaku
  • 3 mocno ściśnięte garści jarmużu bez łodyg
  • 1 por
  • ząbek czosnku
  • masło kokosowe
  • 100 ml śmietanki sojowej
  • 3 łyżki posiekanego szczypiorku
  • pieprz czarny
  • sos sojowy do smaku
  • miks ziół włoskich (przywiozłam kiedyś z Campo de Fiori z Rzymu, jest to mieszanka ziół z chilli, oregano, tymiankiem, bazylią) 

Por i czosnek podsmażyć na oleju kokosowym. Szpinak wrzucić do wrzątku i gotować 2-3 minuty. Odcedzić i drobno posiekać. Jarmuż oderwać od twardych łodyg i również drobno posiekać. 
Szpinak i jarmuż dodać do podsmażonego pora. Dusić razem przez ok 15 minut. 
Dolać śmietankę, sos sojowy do smaku. Gotować aż płyn odparuje. Doprawić ziołami i pieprzem do smaku. 

Ciasto rozwałkować w prostokąt. Wyciąć nożem kwadraty. Nakładać łyżeczkę farszu i przykryć drugim kwadratem ciasta (jeżeli ciasto jest zbyt omączone posmarować wodą). Skleić przy pomocy widelca lub ręcznie. Poukładać na tacce wysypanej mąką i przykryć ściereczką, aby nie wyschły.
Wrzucić do osolonego wrzątku z łyżką oliwy. Gotować 2 minuty od momentu jak pierogi wypłyną.
Podsmażyć na oliwie lub na maśle (nie wegańska wersja) razem z kilkoma pistacjami. Posypać szczypiorkiem. Smacznego!


piątek, 14 sierpnia 2015

Quiche z porem i jarmużem

Tarta z dodatkiem zielonych warzyw to jedna z moich ulubionych. W ogóle mam fioła na punkcie zielonych warzyw. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym nie miałabym czegoś zielonego w ustach. Do przygotowania zapiekanek zwykle stosowałam szpinak, ale ostatnio coraz częściej sięgam po jarmuż. Kruche ciasto, ostry por, gorzkawy jarmuż i słodki sos śmietankowo-jajeczny to obiad idealny. Wszystko z dodatkiem parmezanu, zapieczone i zagryzione sałaką z rukoli (jakby zielska było mało).  Polecam!


Spód
  • 200 g mąki orkiszowej (może być zwykła pszenna)
  • 50 g otrąb owsianych
  • 150 g zimnego masła
  • szczypta soli
  • 2 łyżki lodowatej wody

Formę do tary posmarować masłem. Mąkę przesiać do miski, dodać pokrojone w kostkę masło oraz sól. Rozetrzeć palcami masło z mąką aż powstaną drobne okruchy ciasta. Dodać wodę i zagnieść szybko. Schować do lodówki na godzinę.
Ciasto rozwałkować na placek o grubości 3 mm. Przenieść do formy i wyłożyć nim dno i boki. Podziurkować widelcem i piec w 190-200 st C przez 15 minut (najlepiej z obciążeniem, aby ciasto nie wyrosło).

Nadzienie
  • 3 pory
  • kilka liści jarmużu poodrywanych od łodyg
  • ząbek czosnku
  • 4 jajka
  • kilka pieczarek (można pominąć)
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 200 g jogurtu naturalnego (lub dodatkowo 200 ml śmietanki)
  • 6 łyżek tartego parmezanu
  • gałka muszkatołowa
  • chilli
  • pieprz, sól
  • kilka kropel sosu sojowego light
  • suszone oregano
Pokrojony por podsmażyć na oleju kokosowym z dodatkiem czosnku. Nie za długo, tylko po to, aby lekko zmiękł. Jarmuż drobno posiekać i również podsmażyć razem z pieczarkami.
W misce roztrzepać jajka. Dodać śmietankę i jogurt. Przyprawić solą, pieprzem, chilli, gałką muszkatołową i ziołami (u mnie nieco oregano). Dodać por, jarmuż i ser. Wylać na podpieczony spód.  Zapiekać w 150 st C przez ok 30 minut (aż się zetnie). Podawać ciepłe lub zimne. 

Uwagi
Świetnie smakuje również z dodatkiem wędzonego łososia!

piątek, 3 lipca 2015

Zupa brokułowa z jarmużem

Zielona, wegańska zupa pachnąca bazylią. Zdrowa porcja żelaza, wapnia i witaminy K.


  • 1 brokuł
  • kilka liści jarmużu poodrywanych od łodygi
  • 1 por
  • organiczna, warzywna kostka bulionowa
  • 2 korzenie pietruszki
  • liść laurowy
  • łyżka masła kokosowego
  • ząbek czosnku
  • sól
  • pół puszki mleka kokosowego light (opcjonalnie)
  • pieprz
  • chilli
  • kilka liści świeżej bazylii
  • natka pietruszki

  1. Wszystkie warzywa umyć. Pietruszkę obrać. Por pokroić.
  2. Por i czosnek podsmażyć na oleju kokosowym.
  3. Zalać wodą i zagotować. Dodać kostkę i korzeń pietruszki. Gotować przez 10 minut.
  4. Dodać brokuł, ziele angielskie kilka lici bazylii. Gotować do miękkości.
  5. Dodać jarmuż, przyprawy i chwilę gotować. Zalać mleczkiem kokosowym i zblendować. 
  6. Przed podaniem posypać natka pietruszki i posiekaną drobno bazylią. 
  7. Zagryzać chlebem razowym, najlepiej własnej roboty :) Smacznego!

wtorek, 14 kwietnia 2015

Jarmuż, kiwi i gruszka


Kale, kiwi, pear, apple smoothie

Kolejny zielony koktajl. Wspomagam się nimi jak mogę, aby dodać sobie do diety dodatkową porcję żelaza. Pamiętajcie, że żelazo jest lepiej przyswajalne przez organizm w obecności kwasów owocowych, kwasu mlekowego czy witaminy C. Warto więc dodać sok z cytryny do takiego koktajlu, czy serek do sosu szpinakowego. 
Ten smoothie jest lekki, na soku jabłkowym. Odpowiada mi bardziej niż wersja z dodatkiem mleka kokosowego. Jest bardziej odświeżający. Idealny do śniadania :)

2 liście jarmużu (oderwane od łodygi)
1 dojrzałe kiwi
1 gruszka
sok z ćwiartki cytryny
100 ml świeżego soku jabłkowego
100 ml wody mineralnej

Umyte liście i owoce wrzucić do blendera i miksować przez ok 2-3 minuty.  Liście powinny być dobrze rozdrobnione. Na zdrowie!


sobota, 11 kwietnia 2015

Koktajl z jarmużu i o tym jak być wegetarianką w ciąży

Nie jem mięsa od dobrych 9 może 10 lat, poza tym, że zdarza mi się zjeść rybę, chociaż ostatnio coraz mniej mam na to ochotę. Zawsze zastanawiałam się nad tym jak to będzie z moją dietą, gdy będę w ciąży. No i otóż jestem i dużo się nie zmienia. Nigdy nikogo nie przekonywałam, aby przeszedł na wegetarianizm, nie byłam i nie jestem zwolenniczką narzucania mi, jak i innym woli i ograniczania wyboru. Nie zmierzam tutaj do tego, że uważam iż ciąża nie powinna mi 'narzucić' zmianę mojego poglądu na odżywianie. Wręcz przeciwnie, moje podejście od początku było bardzo otwarte i nie ukrywałam, że jeżeli będzie taka fizyczna potrzeba, wynikająca z zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze, wówczas będę skłonna jeść mięso. Od mojej pierwszej wizyty u lekarza wypytywałam go o jego zalecenia i to właśnie on mnie uspokoił. Powiedział, że dopóki moje dieta jest dobrze zbilansowana, na początku ciąży bogata w witaminy, potem w większą dawkę białka, żelaza, magnezu, nie ma konieczności, abym tę dietę zmieniała. 
Od początku ciąży czuję się dobrze, mam dużo energii, a wyniki badań krwi jak i skany potwierdzają, że ciąża przebiega zdrowo. Jestem już prawie w trzydziestym tygodniu, czyli nadchodzi czas kiedy berbeć zaczyna intensywnie rosnąć. Potrzebne będą, więc większe ilości tych składników, o których wspominałam. Z zalecenia lekarza przyjmuję zbiór witamin przeznaczonych dla kobiet w ciąży jak i kwas Omega 3. Nie jest to jednak zwiększona dawka czy jakaś specjalna tabletka dla jaroszek. Każda moje koleżanka, która ciąże ma już za sobą takie tabletki przyjmowała. 

Co więc jem? Muszę przyznać, że jem troszeczkę inaczej, nie za dwóch, ale dla dwojga. Istnieją produkty zakazane, których kobietom w ciąży nie wolno, a które wcześniej bardzo lubiłam. Tak np. nie jem masła orzechowego i orzeszków ziemnych, miękkich serów z niepasteryzowanego mleka, tuńczyka, produktów z puszki. Przez pierwsze trzy miesiące trudno mi było zadbać o jakikolwiek bilans, gdyż dokuczał mi brak apetytu. Jadłam głównie chleb i biały ser (na blogu pojawiło się więcej przepisów o chlebie, gdyż tylko taki domowy, mi wówczas smakował). Jednak gdy czas nudności minął ruszyłam z impetem do warzywniak i znów zaczęłam kuchcić po mojemu. 
Generalnie staram się z głową planować mój jadłospis, ale bez większego szaleństwa, gdyż nie dysponuję nadmierną ilością czasu (pracuję na pełny etat i zamierzam utrzymać to tempo do dwóch tygodni przed terminem porodu). Zaczynam dzień od owsianki, ale tak było i przed ciążą. Poza dużą ilością białka, witamin z grupy B, witaminy E, aminokwasów owies zawiera dużą porcję błonnika, o co również trzeba szczególnie zadbać w ciąży. Dodatkowo dosypuje sobie do niej mieszankę zmielonych nasion, orzechów, jagód goji i tym podobnych. Dosładzam wyłącznie naturalnym miodem. Czasem zamiast owsianki na śniadanie szykuje sobie jaglankę, jem musli lub płatki z mlekiem. Generalnie lubię zacząć dzień od miski zupy mlecznej, także dawkę wapnia mam już odhaczoną.

Na drugie śniadanie na ogół jem banana lub jakiś owoc, czy orzechy. Generalnie jest to mała, szybka przekąska. Lunch bardziej obficie. Najczęściej sałatkę, gdyż nigdy nie brakuje mi w lodówce jakiś liści sałaty, rukoli, szpinaku czy jarmużu (warzywa zielone są bogate w żelazo). Dodatki też się znajdą, czy to orzechy, nasiona, cebula, oliwki, świeże warzywa, buraczki. Tost z razowego pieczywa dopełnia posiłek. Lubię też świeże soki czy smoothie, czasem robię je sama, czasem kupuję w budce ze świeżymi napojami. Piję też dużo wody, staram się pamiętać, aby każdego dnia opróżnić minimum 1,5 l butelkę, a często więcej. Nie piję kawy i czarnej herbaty, za to nie wyobrażam sobie dnia bez zielonej herbaty.


Z obiadem jest różnie. Dużo czasu spędzam w pracy, więc przerwa na lunch to mój obiad jednocześnie. Zabieram wówczas ze sobą gotowy posiłek przygotowany w domu. Są to np. kotlety z fasoli czy soi, placki ziemniaczane ze szpinakiem, zupy, pasztety, warzywa gotowane, surowe, jajka, potrawy z kaszy czy razowego makaronu. Staram się nie jeść gotowych produktów z paczki czy typu instant. Wieczorem prawie zawsze jem sałatkę owocową, jogurty, soki, koktajle, kefiry czy inne produkty, które są lekkie i wychładzają organizm. 
Nie myślcie, że zawsze jestem taka poprawna. Jak możecie wnioskować z mojego bloga, lubię piec i nie robię tego tylko dla innych (może czasem). Gdy nachodzi mnie ochota na słodkości, lubię mieć coś home made pod ręką. Chociaż zauważyłam, że moje maleństwo chyba woli moją codzienną 'zdrową' dietę od tej świątecznej, ocukrzonej i cięższej, gdyż bardziej intensywnie się porusza po koktajlu z jarmużu niż po serniku czy kawałku czekolady. Może to tylko moje złudzenie, lub cicha nadzieja, że będzie dzieckiem nielubiącym słodycze, ale póki co mogę samą siebie utrzymywać w takim przekonaniu. Opinia mojego męża jest za to wręcz odwrotna. Mówi, że on wtedy (tak to chłopiec) kopie i rzuca się bo chce zjeść prawdziwe ciastko :) 
Oprócz odżywiania pamiętam również o ćwiczeniach fizycznych, o wiele bardziej umiarkowanych niż te, które wykonywałam przed ciążą. Odkryłam, że pilates jest teraz dla mnie idealny.
Chyba trochę przegadałam, ale to tylko namiastka tego co chciałam Wam przekazać. Każdej przyszłej mamie życzę zdrowia i przyjemnej ciąży, aby móc się cieszyć tym stanem jak najbardziej i najmocniej.   




Koktajl z jarmużu, gruszki, szpinaku i awokado


  • po garści drobno porwanych listków: jarmużu i szpinaku
  • 1 miękkie awokado
  •  1 gruszka
  • sok z 1 cytryny
  • sok z 1 pomarańczy
  • pół szklanki mleka kokosowego
  • łyżeczka miodu (opcjonalnie)

Wszystko razem zblendować. Dodałam jeszcze odrobinę otrąb babki płesznik,dla większej ilości błonnika, ale to kwestia wyboru. 

  • bunch of kale and spinach leaves
  • 1 soft avocado
  • 1 pear
  • juice of I lemon
  • juice of 1 orange
  • half a cup of coconut milk
  • spoon of honey (if want more sweet)

Combine ingredients in blender and blend. If smoothie is too thick add water or orange juice. I added half spoon of bran psyllium for extra fiber.