sobota, 2 sierpnia 2014

Chleb żytni na zakwasie ze słonecznikiem i otrębami


Wreszcie mi się udało! Wyhodowałam własny zakwas i upiekłam na nim chleb. Mam jeszcze nad czym pracować, ale już wiem, że nie jest to takie trudne. Najgorsza część tego procesu to czas, cierpliwość i dyscyplina. Należy pamiętać, aby dokarmiać zakwas w odpowiednich odstępach czasu, przez 4-6 dni z rzędu. Gdy przygotowywałam zaczyn nie udało mi się wyliczyć tej przerwy idealnie, aby być w domu po 12-16 godzinach od jego przyrządzenia, ale ciasto i tak wyszło. Nie miałam wystarczająco dużej formy keksowej do takiej ilości ciasta, więc wylałam je do glinianego naczynia, które przywiozłam z wakacji w Maroko. Muszę też przyznać, że byłam przerażona konsystencją ciasta, zaskakująco płynnego. Przepis zaczerpnęłam z pracowni wypieków, więc wnioskując z ogromnego doświadczenia tamtej blogerki, stwierdziłam, że musi być prawidłowy. Zamiast rodzynek dodałam słonecznik i odrobinę otrąb. Smak tego wypieku kojarzy mi się z wilgotnym razowcem, lekko kwaskowatym, którego niegdyś kupowałam w małej, lokalnej piekarni w Poznaniu. Już nie mogę się doczekać kolejnych chlebowych eksperymentów. Polecam każdemu. 

Zaczyn:
150 g aktywnego zakwasy żytniego
150 g mąki żytniej typ 720
200 g wody

Zamieszać i odstawić na 16-18 godzin.

Ciasto:
200 g mąki żytniej
200 g wody
50 g ziaren słonecznika
3 łyżki otrąb pszennych lub żytnich
łyżeczka soli

Dodać wszystkie składniki do wyrośniętego zaczynu. Dokładnie wymieszać drewnianą łyżką. Moje ciasto wyszło dosyć płynne, może jeżeli użyjecie mąki typu 2000, jak w oryginalnym przepisie, będzie miało inną konsystencję. Ja mimo tego wlałam ciasto do natłuszczonej, wyłożonej papierem i obsypanej otrębami żytnimi formy. Odstawiłam na 3 godziny. Piekłam 40 minut w 200 st C. 

Uwagi:
Papier było ciężko odkleić od upieczonego chleba. Proponuje dobrze go natłuścić i wysypać otrębami żytnimi nawet po bokach. 
Po upieczeniu chleb będzie miał twardą skorupę, gdy w nią zapukacie usłyszycie głuchy dźwięk. Oznacza to, że jest dopieczony, a twardością skórki się nie przejmujcie. Po odstaniu zmięknie. 
Wrastanie ciasta może się wydłużyć, jeżeli zakwas był mniej aktywny. W oryginalnym przepisie autorka mówi o 2-8 godzinach. Mi wystarczyły 3-4, miałam świeży, 6 dniowy zakwas.


Prześlij komentarz